sobota, 14 października 2017

Wieczory z książką. "Zazdrośnice"



Doceniam wieczory, kiedy mogę schować się pod kocem. W domu jest ciepło i przytulnie, a ja siedzę wygodnie z robótką w ręku lub czytam książkę. Do tego gorąca herbata z cytryną lub sokiem malinowym (sok biorę z zimowych zapasów, które robiłam jeszcze niedawno). Choć rzadko się to zdarza, pielęgnuję te wieczory podwójnie.

Chciałabym wprowadzić kilka zmian W małej chatce u Leny i dlatego co jakiś czas napiszę kilka słów o przeczytanej książce. Czytam odkąd pamiętam, więc dlaczego nie podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami?

Powieść Oskar i pani Róża Ericka-Emmanuela Schmitta wzbudziła we mnie sporo emocji. Pamiętam tę historię, choć po raz pierwszy przeczytałam ją w liceum. Kiedy na półce zauważyłam Zazdrośnice tego samego autora, bez wahania zabrałam książkę do domu. Myślę, że także dorosły może po nią sięgnąć.

ciekawa książka
Tytułowe zazdrośnice to 4 przyjaciółki, które w pamiętnikach zapisują swoje spostrzeżenia. Choć pozornie nie mają przed sobą tajemnic, nie wiedzą o sobie wszystkiego, a na ten sam problem patrzą  i interpretują go w odmienny sposób.

Dziewczyny spędzają ze sobą mnóstwo czasu i chodzą razem do szkoły. Każda z przyjaciółek posiada inny charakter.

Julia ma myśli samobójcze. Uwielbia Szekspira i cytuje go na każdym kroku, dlatego też tak bardzo zależy jej na roli tytułowej Julii w spektaklu. Łatwo popada w rozpacz. Prostota w wyrażaniu emocji to dla niej najbardziej skomplikowana rzecz, o jaką można ją prosić.

Anouchka - ma obsesję na temat swojego ciała. Nie dopuszcza do myśli tego, o czym wszyscy wiedzą od dawna. Chce być traktowana jak dorosła, ale w obliczu problemów rodzinnych pragnie znowu być dzieckiem. Wścieka się na matkę za to, że nie potrafiła zatrzymać ojca. Musi minąć trochę czasu, by pogodziła się z jego decyzją i by zauważyła szczęście w jego oczach.

Colombe - zakochuje się od razu i na zawsze. Targają nią uczucia od nienawiści, podniecenia, przez tęsknotę i smutek. Przyjaźń jest dla niej bardzo ważna i to za jej namową dziewczyny wieszają kłódkę na moście zakochanych na znak łączącej je więzi.

Raphaelle  - najlepsza uczennica i najlepszy kompan imprez. Nie bardzo podoba jej się kokietująca postawa Colombe (choć nie mówi jej tego wprost). Zawsze znajdzie sposób, by dotrzeć do prawdy. Jednakże nie zauważa jej w obliczu miłosnego uczucia.

Dziewczyny podejmują wiele ważnych tematów. Zastanawiają się nad istotą wiecznej miłości. Według Julii to płeć żeńska stwarza sobie idealnych Romeów, wzdycha do nich, a potem cierpi. Przyjaciółki analizują swoje rodziny, gdzie dominują liczne rozstania. Jedynie dziadek Raphaelle opiekuje się chorą na Alzheimera babcią. Początkowo podejrzewają, że tylko z litości. Późniejsza rzeczywistość pokazuje, że było inaczej. Choć nie wierzą w idealną, baśniową miłość, nie mogą się powstrzymać i po raz kolejny oglądają ulubioną komedię romantyczną.

Ich przyjaźń wystawiona zostaje na próbę, po tym jak Raphaelle poznaje w Londynie Terence - chłopaka Julii i zakochuje się w nim. Dziewczyny oddalają się od siebie. Anouchka pisze w swoim pamiętniku, że tak naprawdę do końca nie można nikogo poznać, a rzeczywistość potrafi zaskoczyć. Dziewczyna boi się, kim będzie. Chciała pozostać sobą, a tymczasem może stać się kimś zupełnie innym. Kiedy ona przeżywa tak poważne rozterki, mama z błahego powodu (poplamione spodnie) złości się na nią.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Julia jedzie do swojego chłopaka. Raphaelle jest zazdrosna. Cały czas pozostaje z ukochanym w kontakcie, jednakże żadnej z przyjaciółek nie wyjawia swojej tajemnicy. Julia jest nerwowa (dziewczyny przypisują to przygotowaniom do spektaklu), Raphaelle nieszczęśliwie zakochana, do tego dowiaduje się, że chora babcia naprawdę kochała dziadka. Colombe korzysta z życia, swoje tłumione emocje uwalnia podczas zbliżeń seksualnych. Anoukcha musi nauczyć się żyć w nowym ciele, musi zacząć lubić imprezowe życie, żeby nikt nie pomyślał, że jest dzieckiem.

I piękne przedstawienie, piękne, aczkolwiek tragiczne w skutkach.

Tylko Colombe zaznaje w końcu szczęścia i chce się nim dzielić ze światem. Wybacza Julii. "Nikt nie jest tylko dobry ani tylko zły. Przebaczyć oznacza uświadomić sobie, że los nieustannie improwizuje, że nie da się go unieruchomić w przeszłości, a tym bardziej w jakiejś jednej chwili. Jutro to nie wczoraj." Colombe ma apetyt na życie. Nie analizuje ostatnich wydarzeń, bo wie, że nigdy nie dowie się prawdy. Człowiek poznaje to, co widzi. Nie jest w stanie zajrzeć w głąb cudzej duszy, ani do niej dotrzeć.  "Z tej niewidzialnej pracy, która sprawia, że się rodzimy lub odchodzimy na zawsze, ludzki wzrok jest w stanie uchwycić tylko rezultat, nigdy potajemną działalność." Poszukiwanie argumentów, które sprawiły, że dziewczyny postąpiły tak a nie inaczej przyrównuje do łapania wody w sieć. 

Dziewczyna uświadamia sobie jedno: "Są tylko 2 czasowniki, które potrafię z przekonaniem odmienić w czasie przyszłym: będę kochała i umrę. A zatem oświadczam wam: zanim umrę, będę bardzo kochała."

Schmitt za sprawą czterech pamiętników podejmuje ważny temat dojrzewania, gdzie skrajne emocje towarzyszą nastolatkom każdego dnia. Nie zawsze umieją sobie z nimi poradzić, a poszukując właściwej drogi, często popełniają błędy, które niekoniecznie są odwracalne, ale tragiczne w skutkach. Do tego młodzi ludzie często pozostają sami ze swoimi problemami, nie mając oparcia w rodzicach.

Ukazuje też, jak destrukcyjną siłą może okazać się zazdrość, zwłaszcza w młodej, zrozpaczonej i niezrozumianej przez nikogo duszy. Trafne spostrzeżenia i zaskoczenie, to co zostało.


lena

czwartek, 12 października 2017

Zapraszamy jesień do nas


Zaprosiłam jesień do naszego domu. Nie widzę innego sposobu, by ją polubić. Rozgościła się i pięknie podziękowała, obdarowując mnie tym, co miała najpiękniejsze.


Chociażby taka hortensja - cudowna latem, kiedy kwitnie, jesienią zmienia barwy, tworzy zwarte, przebarwione pąki które można ususzyć.

Piękna w wazonie wśród jesiennych dodatków
jesienne dekoracje

jesienne dekoracje

jesienne dekoracje

Piękna w plecionym koszyku, pozostawiona sama sobie
jesienne dekoracje

Piękna wśród ptaków
jesienne dekoracje

jesienne dekoracje

Piękna w towarzystwie białego wianka ze wstążką czy też bez niej

jesienne dekoracje

jesienne dekoracje

Za oknem wiatr próbuje zabrać wszystkie liście, może jutro słońce się do nas uśmiechnie.



Do następnego wpisu

lena

środa, 11 października 2017

Pora na poduchy, koce i inne ocieplacze


Wychodząc dzisiaj rano, poczułam jak przeszywa mnie chłód. Taki ten prawdziwy i zimny, późnojesienny, choć jeszcze mamy październik. Taka pogoda sprzyja wielu rzeczom. Najchętniej zaszyłabym się w domu i w ogóle nie wychodziła na dwór. Do tego gorąca herbata, koc, poduszka... Takie umilacze zostawiam na wieczór.

Niedawno skończyłam poszewkę na poduszkę. Białą, która służyła mi od dłuższego czasu, zastąpiłam niebieską.

wzór na poduszkę z kwadratów

Nie mogłam też zdecydować się na jeden wzór, dlatego z jednej strony przedstawia się tak:

wzór na poduszkę z kwadratów


A z drugiej następująco:





Póki co mam nadzieję, że słońce jeszcze do nas zawita, a my mimo chłodu ubierzemy się cieplej i wyjdziemy z domu. Liście przybierają coraz barwniejsze kolory.



serdecznie Was pozdrawiam

lena


Wzór z kwiatkiem znalazłam na stronie pomarańczowy kot
Drugi wzór jest z gazety.

sobota, 30 września 2017

Wrzesień - jesień...

Wrzesień - a już jutro witamy się z październikiem. Nawet nie zauważyłam, kiedy do nas przyszła Pani Jesień. Nawet się nie przywitała:) Jadąc do swojej babci, spojrzałam na drzewa, które niedawno były jeszcze zielone, a wczoraj wraz z powiewem wiatru zrzucały z siebie słonecznie żółte liście. Jesień?

Córka przypomniała mi dzisiaj, że pora zbierać kasztany. Rano zebrałyśmy ich sporo. Jesień? Tak. To już jesień.

Podczas, gdy ja zatrzymałam się w miejscu, czas pędził dalej, ba przyspieszył. Spotkaliśmy się w chwili, w której spojrzałam na owe drzewa przy drodze. Zatrzymaliśmy się troszkę, spojrzeliśmy na siebie i wracamy wspólnie na właściwe tory, wyznaczamy sobie właściwy rytm. Jest pięknie tej jesieni...

Kwiaty w ogrodzie też o tym wiedzą








Za to wśród ogrodowych liści zaczyna dominować czerwień



I panie dynie wszędzie chcą dominować



Nowy rok szkolny tym razem pracowicie rozpoczęły nie tylko dzieci. Od teraz to też mój nowy rok. I chociaż jesień kojarzy się z przemijaniem, z ponurą i przygnębiającą pogodą - ja postaram się zapamiętać słońce prześwitujące między żółtymi liśćmi.

serdecznie pozdrawiam

lena

P.S. znów mam zaległości :)

wtorek, 11 lipca 2017

Zabiegana i w ciągłym niedoczasie tego lata



Ostatnio jestem w ciągłym niedoczasie, choć trzeba się będzie kiedyś zatrzymać.Wprawdzie pogoda temu nie sprzyja, staram się chwytać każdy promyk słońca i zapraszam go, by został z nami na dłużej. On nie słucha...




Tymczasem moja rabatka wzywa pomocy. Nie, ona już krzyczy z rozpaczy. Zatrzymam się u niej na chwilę, tylko jeszcze nie wiem kiedy. 

Jakby nie patrzeć, rozpoczęliśmy kolejny tydzień wakacji. Już pierwszy turnus zakończony. Była u nas córka kuzynki. Nawet kredą nie można rysować po chodniku ani kąpać się w basenie, jak to było rok temu - żalą się dzieci...

Za to można było robić wiele innych rzeczy. Czy zawsze musi być tak samo? Ostatnio kolorowanki, gra w zakurzonego Chińczyka czy kalambury na tablicy cieszą (a jednak motyw kredy jest :)). "Odmóżdżające" bajki i gry też są, więc chyba nie jest aż tak źle. I domową grę w klasy, o której już kiedyś tutaj wspominałam, też można wykorzystać...

Ostatniego dnia to nawet udało się dziewczynom wyjechać do kwiatowego spa (spodnie od plam z mrożonych kwiatów piwonii też się udało uratować). Słońce wiedziało, kiedy ma zaświecić mocniej

i tego lata niejedno ma imię.


lena

środa, 7 czerwca 2017

O książkach, wstążkowych zakładkach do nich i dziewczynce, co miała cal wysokości

Dawno, dawno temu...

Mała dziewczynka powiedziała do swojej mamy:
- Mamo, pomóż mi, bo znowu zwymiotuję...
- Czy chcesz, żebym się położyła obok ciebie albo potrzymała za rączkę? - zapytała troskliwie mama.
- Porozmawiajmy albo poczytaj mi troszkę...

Nie jest to jednak bajka, a my zrobiłyśmy plany na przyjęcie imieninowe (w tym roku tematem przewodnim jest truskawka i kolor czerwony) i przeczytałyśmy więcej książek niż przez ostatni miesiąc.

To prawda, ostatnio trochę zaniedbałyśmy bajki i opowiadania. Wieczorami dzieciaki troszkę rozmawiają ze mną i między sobą (mają już swoje sekrety) i czytanie jakoś odeszło na bok. Córka mi o tym przypomniała.

Nie muszę chyba nikomu przypominać, że bajki i baśnie odgrywają bardzo ważną rolę. Oprócz tego, że wprowadzają w świat fantazji, to przekazują ważne wartości i zaznajamiają z różnymi emocjami.

Książka, którą córka dostała na Dzień Dziecka zajęła nam troszkę więcej czasu, więc chciałam zrobić zakładkę. A ponieważ robota szła nam nieźle, powstało ich kilka.



To nasze wstążkowe zakładki.
Tak, tak, ta okrągła to nic innego, jak jajko wielkanocne :)


Na jutro szykuję wodę i małą dziewczynkę, która pływała w wielkim talerzu i spała w skorupce od orzecha...




Etapy powstawania Calineczki:



Oczęta ich zamknęły się delikatnie i wtedy dzieciątka odpłynęły w krainę snu...

lena

czwartek, 1 czerwca 2017

Dzień Dziecka

Dzień dobry,

Nie to ważne w co się bawić, a jak i co się przy tym myśli i czuje. Można rozumnie bawić się lalką, a głupio i dziecinnie grać w szachy. Można ciekawie i z fantazją bawić się w straż, pociąg, polowanie, w Indian, a bezmyślnie czytać książki.
Janusz Korczak

Do zabawy potrzebny miły towarzysz i natchnienie, więc swoboda.

Janusz Korczak

Niedawno świętowaliśmy Dzień Matki, a dziś święto najdroższych pociech. U nas miał być deser lodowy, wyjście na spacer i niespodzianka - książka. Wspólnie spędzony czas, normalny rozkład dnia, choć jakby bardziej świąteczny i wyjątkowy... Tylko jakiś wirus nas się przyplątał, więc zmieniamy spacerek na wspólny film i leżenie na kanapie, zamiast deserku herbatniki lub biszkopty i niespodzianka pozostaje:)


Bardzo nam się podoba W głowie się nie mieści, zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj.



Zostałam też poproszona o kolejne maskotki szydełkowe (nigdy nie mów nigdy).
Smerf mniej smerfny, ale bardziej zabawny.




A ponieważ czuł się samotny przez parę dni, przyszła do niego Pani Smerfowa, która zostaje z nami na stałe.


Mamo, ale Smerfetka też ma ogonek...


Hi, hi, hi, jest i ogonek :)




I ten, który mi chyba najlepiej wyszedł to miś. Miał być Uszatek, ale i tak jest kochany :)



udanego wspólnego Dnia Dziecka



lena

środa, 31 maja 2017

Majowe i ogrodowe

Dzień dobry,

Na dworze sporo się dzieje, oprócz komarów i pojawiają się i inne owady. Ogródek się rozrasta i dołączyły do niego kolejne rośliny: hortensje, kalina i jaśminowiec (rabata w przygotowaniu, a ten ostatni będzie miał za zadanie zasłonić kompostownik, który nie wiadomo dlaczego, znajduje się już na początku ogrodu).

W planach mam jeszcze oddzielenie strefy przedogródka od pozostałej części podwórka, póki co clematis regeneruje się, bo wpadł do fryzjera (czytaj: został przycięty kosiarką). A mój stary, kilkuletni clematis właśnie przekwitł, ale w końcu mamy koniec maja. Jeszcze niedawno pięknie się prezentował:



A skoro maj to bzy - lilaki. Nawet mój jedynak pięknie pachniał.






Ten malutki bez ( w srebrnej doniczce :) to Teoś (córka nadała roślince takie imię). Czeka troszkę, by podrosnąć :)


Różaneczniki i azalie w pełnym rozkwicie:


różanecznik

różanecznik



I piwonie - kolejne królowe maja




Różowa w tym roku pierwszy raz rozkwitła ( w zeszłym miała delikatne pączki i na tym koniec). Tak, tak i mamy mały remont (informacja dla tych, co zauważyli rusztowanie :) Muszę pochwalić, że ekipa remontowa jak narazie nie uszkodziła żadnej rośliny.



Dzika róża "samosiejka"






Mały wypad do babci, a tam irysy




Oraz dzisiejszy zakup - jeszcze nie ma miejsca docelowego.



Dziękuję wytrwałym

spokojnego wieczoru

lena

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...